Wiersze, dobrze, że jesteście…

otwarta księga„Zdradzę wam tajemnicę:
nie czytamy poezji dlatego, że jest ładna.
Czytamy ją, bo należymy do gatunku ludzkiego
a człowiek ma uczucia.
Medycyna, prawo, finanse czy technika
to wspaniałe dziedziny,
ale żyjemy dla poezji, piękna, miłości.” ( Stowarzyszenie Umarłych Poetów )

 

Płyną, kiedy dusza przez magiel życia przepuszczona, woła albo szuka odpowiedzi… Wypływają radością, bólem, namiętnością, szczęściem, refleksją, życiem i śmiercią, miłością, przyjaźnią,wiarą i nadzieją… wypływają myślą skrytą i odkrytą… Są… kołem ratunkowym, telefonem do przyjaciela, szalupą ratunkową, lupą, hołdem, prośbą, zachwytem, orgazmem, krzykiem… albo skargą… ale są…często rodzą się w ciszy…. nocą… kiedy oczy mruży gwiazdami…często niemo wyzierają oczami kiedy niemoc ogarnia… płyną… kiedy muza na ramieniu przysiada i szepcze… wtedy zawsze i wszędzie… Powstają plamą na karte blanche…. na serwetce w knajpie… skrawku czegokolwiek… czasami na ekranie… powstają duszą co kąpie się w gwiezdnym pyle… dobrze, że są… bez nich nie było by mnie…. Więc zbieram je, choć porozrzucane i nie ma z nimi ładu jak kiedyś…

********************************************************************************

MOŻE DLATEGO

 

Moje życie

nie jest książką,

zapełnioną starannym drukiem,

ale rękopisem pokreślonym

i przepisywanym

wciąż na nowo,

pełnym kleksów.

 

Może dlatego z takim smakiem

doświadczam życia ?

***************************************************************************

 ***

Wiedziałam że jeden krok

i może być o jeden za dużo

za krawędzią mogło być wiele

i mogło nie być NIC

Nawrót świadomości -

uprzytomnił mi że trzeba

nazwać pustkę

kolor nieba

Zatęskniłam

 

do łagodnych wzgórz

strome stoki i spadki

przeraziły mnie

 

Musiałam wrócić

nagle przez głowę przemknęła myśl

ze „tam” czeka na mnie

 

kolejny dzień

świergot ptaków

zachód słońca

zwyczajne ludzkie sprawy

moje preteksty, nie skończony wiersz

 

Cofnęłam się -krok po kroku

cofnęłam się w głąb, w głębię

pewność Istnienia

w cel dróg nie odkrytych

ziejących tajemniczym chłodem

 

Wróciłam- przypomniałam sobie

że gdzieś „tam”, na łące

w lesie, w parku

w malinach, rannej rosie

została część mnie

 

Nie mogłam jej opuścić

za bardzo była mi bliska

jak ta droga powrotna

po której idę- aby dojść

by otworzyć okno

i wpuścić do pustego pokoju

powiew wiatru

bez WSPOMNIEŃ

(89′)

*********************************************************************************************

***

i tak przysiada…

wbija się

wnika…

.

Zgłoska czaruje

duszę…

usta

aksamitu płatki ….

.

wygięty łuk

bioder

niczym triumfalny

.

wyznacza smak

dotyku

 .

Rozrasta się

w jeziorach źrenic

nabiera…

otwiera…

.

Pragnienie

owinięte wokół

mokrych ud….

.

zatraca…

oceanem

lepkich soków…

palcami

niecierpliwymi

tańczy…

namiętnością….

***********************************************************************

ciemną nocą przychodzisz
jasnym dniem odchodzisz

jesteś pośród i wszędzie
nigdy i nigdzie

ale…

gdy spływasz na mnie
korowodem słów

oddech przestaje
mieć znaczenie

nawet ptaki milkną
słuchając śpiewu ciał

oddaję się twoim dłoniom
cała

sobie zostawiam samotność…

*****************************************************************************

Nie zdążyłam
dnia zamknąć pocałunkiem…

zawisł w próżni…

jak ja
pomiędzy słowem i ciszą

oparta o brzeg nocy
przyglądam się światu

szukam twego cienia..

niecierpliwie…

wytężam wzrok
może odnajdziesz mi się

zanim…
nie zdążę…

znów…

****************************************************************************

zbyt leniwie kapią
minuty w klepsydrze

nieskończoność tęsknoty
zamienia je w wieczność

zamykam oczy
chowam skrzydła

pod płaszcz utkany z marzeń

byle przeczekać…
niecierpliwość serca….

*********************************************************************

Otwarty dzień
otwarte oczy

szukanie
w ciepłej pościeli
jakby ducha..

szaleństwo i
tęsknota

obłęd zamknięty
w magicznych sylabach…

w kolorze wina

co kroplą spływa
z krawędzi

na dno

szklanki…

********************************************************

Moich ramion przestrzeń

należy do Twojej pewności

Między jednym a drugim

biegnie nić czucia…

współistnienia…wiatrów…

Ślad wyznaczony Twoimi ustami…

Ścieżka spełnień…

radości stworzenia…

kiedy z zagłębień mojego ciała

spijasz moją miłość

do Ciebie…

jakby z naparstka szczęścia

darowanego przez los

okruchem nadziei…

************************************************************

Jak tłumaczyć coś
co nie wymaga tłumaczenia…

jak zakończyć
coś co już nie istnieje

jak odpowiedzieć
na pytania

które nie powinny
być zadane…

jak można zapalać świat
który i tak już płonie…

jak znaleźć drogi
na środku oceanu

kiedy niepokój
i niepewność
otula niczym noc

a płótno żagli
podarte i poszarpane…

jak…?

************************************************************************

Zawieszona w rannych
ptasich trelach
jeszcze na styku nocy

mam na sobie zapach
nieba

ciepło Twoich ramion
nadaje sens
moim dniom

budzę się niechętnie
ale budzę się szczęśliwa

każdy dzień

witam świadomością
Twojej miłości

naszych maleńkich
przestrzeni spełnień…

piję kawę…
piszę wiersz…

biegnę w życie
potrącając rosę

i zakwita…
szafirami
Twoich oczu….

nadużywam wielokropków…
wiedząc jak je we mnie

kochasz…

********************************************************************************

Powinien być zakaz
myślenia o Tobie…

zwłaszcza pośród ludzi…

zwłaszcza wtedy
kiedy rozlewasz się we mnie
winem i nastrojem…

a ja nie mogę
zrobić nic…..

kiedy pierś niebezpiecznie
zaczyna falować

kiedy nad oddechem
tracę kontrolę
wbrew samej sobie

powinien być zakaz
myślenia o Tobie…

przecież nie mogę nagle
zacząć krzyczeć…

jakbyś była we mnie..
jakby w mojej duszy…

*************************************************************************************

a kiedy spłynie
na mnie

kiedy posiądzie
każde drżenie

zapalę świat
tysiącem świateł

rozświetlę każdą
ciemność

cienie zleją się
w jedno

cienie
odejdą…

w cień….

*******************************************************************************************

Jeśli masz być
to będziesz…

każdą chwilą
i każdej chwili

posiądziesz duszę
zatańczysz z nią
flamenco

Jeśli masz być
to będziesz…

nietęsknieniem
i w nietęsknieniu

obdartą ze złudzeń
bajką
bez podtekstów

Jeśli masz być
to będziesz…

Nic więcej
nic ponadto

Zabierzesz do domu
namalujesz
rytm dnia

Jeśli masz być
to będziesz…

nie pokocham…
to stało się już

i tak

i wbrew

i zanim…

************************************************************************************

zamykam noc
tęsknotą łóżka

oswajam
nieobecność
twego ciepła

drżę
kiedy świt
ma nadejść

odziera mnie
z pragnień

naciągam niebo
na głowę

zastygam
w bezruchu
ust

dłonie też…

w niepieszczocie
ciała….

***********************************************************************

Odkładam filiżanknę po kawie
nawet w jej pustej przestrzeni
razi nieobecność

Na dnie tylko resztki
cukru przyklejone
niemrawo tańczą prośby

Jak moje dłonie
szukające Cię na brzegu nocy
kiedy niecierpliwością
wygładzam próżnię miejsca

Zamykam oczy
i w tym dniu co
pod powiekami

kreślę linie żądz na ciele
napełniam dzbany
otwieram nieba…

Nie oddycham…

ten bezzdech lubię
najbardziej….

***********************************************************************

***

Przysiadłam szeptem na ramieniu
Zaczepiłam się pragnieniem o rzęsy
Na krańcach ust pozostawiam miłość…
I kiedy dłoń włożysz do kieszeni
Tam będę także…
A kiedy wsłuchasz się w bicie serca
Jestem tym rytmem…
Oplatam…
Miłością jakiej nie umiem
nawet pojąć….

*****************************************************

„Przeznaczenie…”

Namaluję dni w pastelach
Zapełnię kolorami
minuty

sekundom dodam
odrobinę więcej glinki

Nawinę godziny na sztyft
wetrę i
zetrę choćby
ustami

pojaśnieją
miękkim
blaskiem czułości

a potem
nakarmię

miłością
namiętnością

utrwalę szczęściem
jak fiksatywą…

zawieszę w sercach
głębokim passe partout

ze spojrzeń
zakochanych oczu

**********************************************************************************

Nuta pragnienia
znaczy ciało
niczym Droga Mleczna
co przecina niebo
.
Pocałunki tworzą tatuaże
znacząc piersi
językiem niecierpliwym
.
arabeski powstałe z dotyku
wykwitają winoroślą
na motylim brzuchu
.
otwieram się
rozrastam
kwitnę
.
Konstelacje czułości
zbiorem nieograniczonym
wypełniają Tobą
moje wnętrze..

Spływam miłością..
wprost na Twoje usta..
.
Rozlewasz się na mnie…
pożądaniem…

******************************************************************

W porach skóry
zaklęte westchnienia

jęk co w spazm przeszedł

znaczy ślady
paznokciami na ramionach

Myślę jeszcze chwila
i nie zdołam ukryć
pragnień…

w wygłodniałym
wzroku
żądz

wijącym
tatuaże..

***************************************************************************

***

Kapiesz mi
pragnieniem
po udach

w mojej
garści drży
całe Twoje pożądanie

rozchylam je
ustami…

nabieram
smakuję

przysiada
na twarzy
wilgocią…

wodospadem

spływa aż do zagłębienia
brzucha

kroplami
zmęczenia…

Ta Miłość…

*******************************************************