moje motyle

Mówią, że miłość nie zna granic.

Nic mi na ten temat nie wiadomo.

Myślę, że widziałam te granice

i kilka razy je przesunęłam….

(Meredith Grey- Greys Anatomy)

Czasami życie rzuca na nas jakby klątwy i szyjemy nie na miarę wszystkie garnitury. Źle dobrany czas jak zły krawiec popierdzielił fastrygi. Niby fason ten sam ale jakby rozmiar nie nasz. I albo za duży albo za mały ten garnitur. Nie leży na nas jak trzeba. Uwiera.

 Czasami jednak życie rzuca na nas czar – i garnitur choć kupiony w sieciówce pasuje jak ulał. Fason i rozmiar pasuje jakby szyty był na miarę. Jak miłość, która zjawia się przypadkiem, nie szukana wcale. Zmienia twoje oczy, twoje czucie, wyostrza zmysły, potęguje wrażliwość.

 Wiesz, że choć widzisz od dwóch minut- możesz wziąć za rękę i pójść w dal na zawsze, zostawiając wszystko. Jeśli dorośliśmy potrafimy dostrzec niezwykłość i wyjątkowość tej jednej chwili. Jeśli nie- pozwolimy aby na zawsze odeszło coś co być może nigdy więcej do nas nie wróci. Coś co mogło być najważniejsze w Twoim życiu.

 Jestem trudna. Pokręcona i złożona. Składam się z wielu lęków, wielu kompleksów- z którymi radzę sobie lepiej lub wcale. Jestem składową nieufności wszystkich przykrych zdarzeń, które przysiadły mi na sercu i puściły korzenie. Ubrały mnie w pancerz. Wypaczyły wiarę…

 Wychodzę z założenia, że jeśli ktoś chce odejść to nie po to aby go zatrzymać.  Wychodzę z takiego założenia dziś bo kiedyś goniłam- złudy i ułudy. Iluzje wyznaczały mi dni i noce. Obiecałam sobie że nigdy więcej tego nie zrobię. Nałożyłam pancerz. Wystawiłam kolce- dla niepoznaki na nich zawiesiłam motyle… New Art- a pod pancerzem jeszcze większy pancerz zranionego ego. Ale czy to założenie nie jest błędne?

Życie jest jedno. Powtórek nie ma i nie będzie. I choć wierzę w reinkarnację moja ziemska dusza krzyczy- bądź szczęśliwa tu i teraz. A ja? A ja najzwyczajniej chyba nie umiałam pójść na przełaj wbrew wszystkiemu jak kiedyś- a może tylko nałożyłam sobie cugle z premedytacją bo wiem, co jest tam, gdzie serce klęka przed sercem… Wiem co znaczy stracić. Wiem co znaczy umrzeć za życia. Wiem jak ból wypacza zbrojąc nas w obojętność i jad- byle przetrwać. Wiem co znaczy kochać- ale czy wiem co znaczy być kochaną?

I kiedy tak się boisz żyć odważnie- ryzykować wszystko i nic- wrzucasz na jałowy bieg. Staczasz się z góry, miesiąc za miesiącem ucieka i tylko pusty wieszak po pasującym garniturze rozrywa Cię na pół. Pozwalasz odejść choć w środku krzyczysz nie. Nie gonisz, nie zatrzymujesz. Nie dajesz pewności. Robisz wszystko na przekór samej sobie. Jakbyś we krwi miała masochizm, potrzebę cierpienia i rozdrapywania. Strach przed szczęściem ogłupia zupełnie. „Tona” zahamowań wypacza słowa, gesty i spojrzenie. Zakopujesz się żywcem byle nie okazać słabości, bo wbite masz do głowy, że słabi ludzie nie przetrwają. Słabych się osacza, słabym wbija się nóż w plecy. A tego nie chcesz- siła nie wiadomo skąd, wciąż nakazuje Ci się odradzać. Jesteś jak karaluch- nie możesz przestać istnieć- nawet wbrew sobie.

Czasami życie zdejmuje klątwę. Nagle zauważasz  błękit nieba, zieloność traw. Uważnie wpatrzone oczy w Ciebie. Uważne gesty, miękkość słów. Czujesz powiew wiatru co rozsadza nozdrza. Wtłacza w ciebie wiarę, nadzieję na spełnienie, wolę życia szczęśliwego wbrew wypaczonemu kodowi matrycy. I tylko ty już wiesz co z tym zrobisz. Pozwolisz się otworzyć na strach co ogłupiał dotąd…

Czasami trzeba  przegryźć ból. Zrozumieć, że wina nigdy nie jest jednostronna, że ważnych ludzi powinniśmy zatrzymać, że jeśli się trafi ta jedna jedyna dusza bliźniacza to musimy za nią pójść na koniec naszego świata. Miłość nie ma barier, nie ma granic, nie ma kształtów. Ale jest. Prawda?

Choćby za tysięcznym zakrętem…

 

 

Czy nie możemy się uczyć?

Czy nie możemy być odważni?

Czy nie możemy wierzyć?

Bo może właśnie tego wszyscy potrzebujemy

troszkę odwagi,

odrobinę nadziei

i troszeńkę wiary.

 Może znikną granice, jeśli nie będziemy ich widzieć.

Może miłość nie ma granic,

jeśli tylko będziemy wystarczająco odważni,

by zdecydować, że jest bezgraniczna.

Może dla każdego wówczas starczy szczęścia.?

 (Meredith Grey- Greys Anatomy)